poniedziałek, 7 grudnia 2015

Nieznajomy

   Witaj, Nieznajomy. 
   Przybyszu z odległych krain, przybyszu z przyszłości, przybyszu z nadziei. Jeśli trzymasz ten skrawek papieru, proszę, nie wyrzucaj go. Napisałem to dla ciebie. Nie będę tutaj wypisywał swoich grzechów ani nie będę też usprawiedliwiać swoich czynów. Chcę tylko, żebyś mnie poznał, bo jestem pewien, że Ci ludzie zrobili wszystko, aby wiadomości o moim życiu zostały zniszczone. Żebyś zobaczył, że nigdy nic nie jest stracone.
   Może zacznę od początku. Wszystko dzieje się dawno temu, w tak odległych i tajemniczych czasach, że mało kto o nas będzie mówił. Ludzie dzielili się na kilka grup. Byłem w najbiedniejszej z nich. Żyłem z dnia na dzień, myśląc, czy uda mi się zjeść kolację, czy uda mi się zebrać tyle pieniędzy, aby dać jedzenie mojemu rodzeństwu. Zawsze czułem, że nie pasuję do miejsca, w którym zostałem wychowany. Mimo, że otaczali mnie rodzina i przyjaciele, czułem się nieswojo. Często czułem pulsowanie energii, której wtedy nie znałem.
   Pewnego dnia nie udawało mi się zebrać pieniędzy. Byłem zły, że wrócę do domu z niczym i zawiodę rodzinę. Robiło się coraz ciemniej, a ludzi coraz mniej na ulicach. Nagle obok mnie przeszedł człowiek z najsilniejszej grupy. Nie myśląc za wiele, zwinąłem się i poszedłem za nim. Gdy go dogoniłem, zobaczyłem, że była to kobieta. Bezbronna, nie myślała, że może ktoś ją okraść, ale spotkała mnie. Wyciągnąłem dłoń, aby móc zabrać coś z jej torebki. Jedna przypadkowa rzecz, byłaby w stanie utrzymać najbliższych przez miesiąc, a dla nich to była codzienność. Już prawie coś trzymałem, ale usłyszałem krzyk. Zdezorientował mnie. Był to strażnik, celujący we mnie. Wszędzie była masa strażników, nie widziałem ich wcześniej. W tamtej chwili moje życie się zmieniło. Strach mnie zamurował, nie pamiętam za wiele z tamtego zdarzenia, jedynie tyle, że kobieta prosiła, aby nie robić mi krzywdy. Potem pod eskortą zostałem odprowadzony do domu. Spisali mnie. To oznacza koniec.
   Nie musiałem długo czekać od list prosto z królestwa. Była w nim informacja, że dziś po południu mnie stąd zabiorą. Nie wiedziałem, co czuć. Przez moje ciało zaczęła przechodzić znana energia. Gdy się obejrzałem, w moim domu stał naborowiec, rosły mężczyzna w srebrnym, pokazowym mundurze, trzymający mnie za nadgarstki i odciągający mnie od matki. W powozie bezskutecznie starałem się uzyskać odpowiedzi na proste pytania. "Co się ze mną stanie, czy umrę?". Gdy nareszcie dojechaliśmy na miejsce, zaprowadzono mnie do wielkiej marmurowej sali. Zamknięto drzwi. Zostałem sam. Nie wiedziałem co się dzieję, chciałem krzyczeć, ale nie miałem na co ani do czego. Energia zwiększyła się, buzowała we mnie złość. Pod moimi stopami zaczęła trząść się ziemia, a marmurowa posadzka popękała. Uspokoiłem się, a cała energia ze mnie spłynęła. Nic nie pulsowało i w tej chwili weszła królewska para. Stanęli oszołomieni, widząc to, co stało się z ich salą bankietową. Król uśmiechnął się i powiedział tylko dwa słowa "Miała rację".
   Streszczę ci teraz to, co działo się od tamtej chwili do momentu, w którym piszę ten list. Mam nadzieję, że już nie masz dosyć. Okazało się, że ludzie w wyższych sfer posiadają moce, dlatego mają różne przywieje. Tylko ja byłem inny. Uczono mnie panować nad energią - energią Ziemi. Wszystkie drgania pochodziły od niej. Dawała mi znać o sobie, że potrzebuje pomocy. Król wykorzystywał mnie do swoich propagandowych celów, które niszczyły świat. Pulsowanie, choć umiałem je opanować, dawała o sobie znać jeszcze bardziej niż kiedyś.
   Uciekłem. Straże mnie szukają. Król zniszczył wszystkie informacje o mnie. Rodzina nie ma pojęcia, czy żyję, czy nie. Choć, gdy to czytasz, na pewno leżę głęboko pod ziemią. Nic nie jest stracone. Nigdy. Ziemia na nas się nie odgrywa, za nasze krzywdy, teraz to wiem. Ona prosi nas o pomoc. Jeśli udało ci się znaleźć mój list, znaczy to, że też nie pasujesz, może czujesz się tak jak ja. Jak niepasujący kawałek układanki, przełożony z jednego do drugiego pudełka. Nie bój się próbować, to może zmienić twoje życie.
Pigmajleje, 408 rok nowej ery
.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz