poniedziałek, 18 stycznia 2016

Prezes Drogi Mlecznej

   Gdy już będzie ciemno, podnieś głowę i otwórz oczy, nie krępuj się. Dokładnie tak, szeroko, przypatruj się, bo gdzieś wysoko nad tobą na tronie siedzi prezes. Może uda ci się go zobaczyć, ale jeśli nie, to przynajmniej posłuchaj opowieści, którą dla ciebie przygotowałem. Pomyślałem, że najlepiej będzie, jeśli zacznę od siebie. Jestem skrybą na Gwiezdnym Dworze. Teraz pewnie sobie myślisz: "Wielkie mi co, przecież takich dworów jest wiele." Owszem, masz rację, ale jest to dwór największy z wszystkich innych, jest to dwór dworów, jest to dwór Drogi Mlecznej, więc już się nie martw - wiem, co mówię. Zanim zacznę główną opowieść, mam do ciebie pierwsze i ostatnie pytanie. Już wiesz, gdzie patrzeć?
   Tu na niebie żyjemy inaczej niż wy, ludzie - dłużej. Nasz wiek liczy się w latach świetlnych.
Jestem skrybą od wielu lat, zapisywałem dzieje wielu prezesów, ale historia tego jednego zapadła mi w pamięci najbardziej. Pozwól, że przybliżę ci czas opowieści, bardzo dawno temu. Tak dawno, że historia tyczy się jednego z pierwszych Tronistów. Ludzie mówią "Jestem człowiekiem, mam prawo popełniać błędy", musisz wiedzieć, że nie jesteście jedyni. ta historia powinna nosić tytuł "Siedzę na tronie, mam prawo popełniać błędy."
   Gdy prezes zasiadł na tronie, był bardzo młody. Jego ojciec zmarł przedwcześnie, nie zdążył dożyć dorosłości syna. Dlatego ten, jako młodzian, objął władzę nad Drogą Mleczną. Był niebywały. Lśnił przy każdym ruchu, żaden wysiłek nie zabierał mu blasku. Przez co przed pałacem zawsze znajdowały się roje gwiazd dworu zabiegając o względy władcy. Każda miała nadzieję, że to może ona zostanie prezesową. Niestety na darmo, zwierzchnik nie wszedł w wiek, w którym interesowałby się Gwiazdami. Choć był rozważnym Panem i Rada Starszych liczyła się z nim i szanowała go, to chciał się jeszcze bawić i posmakować życia, zanim zostanie nie tylko głową państwa, ale i głową domu.
   Przez wiele lat Droga Mleczna z młodym prezesem budowała swe światło. Z roku na roku stawała się większa, jaśniejsza i mocniejsza w sile, ale władca nadal korzystał z życia. Ostatnio najczęściej na poszukiwaniach. Krótko ci teraz wyjaśnię, na czym polegają nasze poszukiwania. Grupa Gwiazdów wypływa na najdalsze kresy świata z piką i polują na wygasłe gwiazdy, czyli czarne głazy trudno dostrzegalne w ciemnościach. Poszukiwania, bo na kresach jest ciemno, a wygasłych trudno jest dostrzec w czerni, zaś pika potrzebna jest, aby zaznaczyć położenie wygasłej, aby łatwej było do niej dojść. Często jest tak, że rzuca się piką, a ona akurat ląduje w jednej z wygasłych. Któregoś razu właśnie tak się stało młodemu troniście. Użył broni, a ta poleciała tak daleko, że nie było widać ani gdy wylądowała, ani w czym. Prezes poleciał za nią, gdy nikt nie widział i żaden z uczestników poszukiwań na początku nie zauważył, że władca zniknął. Zwrócili na to uwagę, gdy przyszedł czas powrotu. Dopiero wtedy nastąpiły wasze, ludzkie poszukiwania. Uważasz, że poszukiwania zaginionego człowieka są trudne? To pomyśl, jak trudne musi być poszukiwanie Gwiazdy na rozgwieżdżonym niebie.
   Na dworze zapanowała rozpacz. Straciliśmy prezesa i w dodatku nie mamy następcy. Droga Mleczna zaczęła nie tyle gasnąć, co mieszkańcy w żalu zaczęli przykrywać swoje lśnienie, jak ludzie czernią podczas żałoby. Pójście za zaginionym celem było bolesnym błędeml. Wiele za to musieliśmy zapłacić. Nasze nadzieje wisiały na włosku, aż pewnego dnia u bram Gwiezdnego Dworu zawitał ktoś znajomy. Nikt go nie poznał, przyznam ci się, że nawet ja, choć jego rodzinę znam od początku istnienia dynastii Tronistów. Prezes powrócił, ale inny. Przeszedł przez wiek wstępny, dojrzał i wstąpił w wiek mądrości. Najlepszy czas na sprawowanie władzy.
   Wszystko się zmieniło, prezes zrozumiał każdy popełniony przez siebie czyn. Został oświecony sensem pomyłek swojego życia. Stał się prawdziwą głową Drogi, a niedługo potem znalazł swoją Gwiazdę życia.
   Proszę patrz dalej, patrz w górę. Nie bój się potknięć, bo za każdym błędem kryje się światło mądrości. Nie zamykaj oczu. Nie opuszczaj głowy. Jesteśmy tam, nad tobą i patrzymy na ciebie zawszy, gdy ty patrzysz na nas. Nie martw się, wiem, co mówię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz