Na pewnej planecie
oddalonej od Ziemi o kilka tysięcy lat świetlnych mieszkał mały ludek. Robal
żył prawie w samym sercu globu. Narodził się razem z planetą i przez ten czas
zdążył przejść ją prawie całą pozostawiając za sobą kanaliki, lecz do tej pory
nie udało mu się wyjść na powierzchnię. Nigdy nie znalazł drogi albo nigdy nie
pozwolono mu jej znaleźć. W centrum świata tyka wielki zegar, którego dźwięk słychać w każdym miejscu świata. Serce wyznacza okresy, kiedy jest bezpiecznie oraz te, kiedy wszystko może się zawalić. Owa planeta kręci się wokół własnej osi, a cały
jej środek pracuje. Piasek przelewa się, zasypując wyrobione kanaliki i cała
praca Robala idzie na marne. Niestety, nie jest to jedyne zagrożenie. Na
planecie żyją jeszcze żuki, które żywią się innymi żyjątkami tylko nie swoimi braćmi. Zdążyły wyjeść wszystkich pobratymców Robala. Dlatego właśnie żyje samotnie, jako jedyny.
Pewnego razu, gdy stworzonko było na
zwiadach, wszystko się zaczęło psuć, ale nie w swoim czasie, czyli wtedy kiedy miało być dobrze. Robal był w pułapce,
ziemia i piach przesypały się z miejsca na miejsce. Wszystko ustało, nawet
czas. Tykanie zegara umilkło. Swoje łowy rozpoczęły żuki.
Przerażony Robal wystartował. Ślizgał się po
piachu i zręcznie omijał większe kawałki ziemi i kamienie. Z każdą chwilą wyraźniej
słyszał żerowanie wroga. Pędził ile tchu, aż nagle coś go zatrzymało. Skorupa,
której nie mógł ominąć ani przebić. Głodne żuki były krok od stworzonka. W ostatniej
chwili Robal skręcił, a rozpędzone potworki rozbiły swoją masą skorupę.
W ścianie powstała dziura wielkości pięści.
Żuki nie wracały. Robal prześlizgnął się i wykorzystał swoje siły, aby przyssać
się do nowego podłoża. Rozglądał się jakiś czas, ale po wrogu nie został ślad. Przepełzł
przez powierzchnię, lecz nic ciekawego nie zobaczył, dopóki nie podniósł główki.
Nad jego planetą rozciągały się nieskończoności. Narodziny gwiazd i ich końce,
galaktyki, drogi mleczne, morze możliwości. Cały ogrom wszechświata, który
przez całe życie ukrywał się przed nim nad kopułą. A zegar, jakby wiedział co
się wydarzy, przestał działać i nie działa do teraz.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz