wtorek, 7 kwietnia 2015

Mistrz Pisanek

   Dzisiaj jak nigdy się rozpadało, po okienkach nieustannie spływały anielskie łzy. Słońce schowało się gdzieś głęboko za chmurami, a cały świat poszarzał. W norze było ciemno. Zając siedział na swoim starym fotelu przy blasku świeczki. Nie mógł nic zrobić, a wiedział, że niedługo zbliża się najważniejszy dzień. Każde wybicie zegara coraz bardziej uświadamiało mu, iż nie ma przygotowanych pisanek. Kurczaczki naczelne, główni kierownicy działów malujących, czyszczących, suszących i tylko Zając wie czego jeszcze, nie wyjdą w czasie deszczu, by pracować.
  Gdy minęło pół godziny Mistrz Pisanek wychodził, aby zobaczyć, jak mocno pada. Niestety wracał z przemokniętymi uszami. Przeszedł do swojej spiżarni z jajkami i wydmuszkami i zabrał tyle, ile zmieściło mu się w łapie. Usiadł na swoim miejscu i nad świeczką zaczął rzeźbić malowanki na jajkach. Minęło parę chwil, zrobił kilka ruchów pędzlem i zanim się obejrzał, zasnął. 
   Obudził się nad ranem, obudzony delikatnym pianiem kurczaczków. Wychylił uszy spod ziemi i ujrzał, ku swojemu zdziwieniu, piramidy pisanek gotowych do rozłożenia na trawnikach, lasach i parkach świata. Słońce świeciło i grzało każde zwierzątko. Wydawać by się mogło, że kurczaczki nabierają bardziej złocistej barwy. Godzina Wielkiej Nocy zbliżała się nieubłaganie i mimo wielkich gór pisanek nadal było ich za mało dla dzieci z całego świata. Zając od lat nie sięgał do księgi, ale teraz nadszedł czas, aby sobie pomóc.
   Księga była zbiorem zaklęć, przepisów na eliksiry i inne rzeczy, o których osoby niepowołane nie powinny widzieć. Leżała gdzieś w odmętach nory, zakurzona i zasłonięta tysiącem materiałów. Gdy Zając w końcu się dokopał do skarbu, księga prawie cała rozsypała się mu w rękach. Usiadł przy swoim stole i zaczął przeglądać pozostałości magicznego zbioru. Długo nie musiał szukać, znalazł zaklęcie na pomnożenie wszystkiego czego tylko sobie zażyczy. Wyszedł na zewnątrz, poprosił o pozostawienie swoich stanowisk i ogłosił kilkominutową przerwę. Został sam wraz z armią kolorowych jajek. Wypowiedział magiczne słowa i... nic się nie zmieniło.
   Wrócił zawiedziony do mieszkania, a kurczaki do pracy. Ostatnia nadzieja upadła, Zając nie wiedział, co zrobić. Do północy zostały tylko pół godziny. Ale nagle wszystko zaczęło się trząść. Szeregi kurczaków zaczęły uciekać z przerażenia przed falą pisanek. Przerażenie opanowało całą Rajską Krainę. Mistrz pisanek stał jak posąg, przestraszony atakiem kolorowego tsunami. Nagle wszystko stanęło, jajka zatrzymały się tuż przed nosem Zająca. Zegar wybijał północ. Czas zabrać się do podróży.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz