wtorek, 21 października 2014

Ciepło

   Za górami, za murami, w pewnym lesie pełnym mroku kwitło młode drzewko. Jego pierwsze gałązki smyrał wiatr, dotykały krople deszczu, osiadały płatki śniegu i ogrzewało letnie słońce. Przez wiele lat oglądał ten sam widok innych braci znudzonych i pokłóconych. Każdy z nich w ciągu swojej wieloletniej egzystencji zdążył poznać każdego w lesie i z każdym dał rade się pokłócić o zwykłą błahostkę. Najczęstszym problemem była walka, kto ma ładniejsze szyszki albo liście. Każdy miał swoje zdanie, nawet drzewa tego samego gatunku ciągle się sprzeczały.
   Z biegiem lat młoda osika urosła, aż pewnego dnia obudził ją straszny ból. Otworzyła swoje zamszone oczy i ujrzała ludzi, którzy próbują oddzielić jej tułów od korzeni. Drzewo z przerażenia i dezorientacji zapomniało o krzyku, a kiedy zdołało otworzyć buzię, było już za późno. Ostatnie miny braci, jakie ujrzało, wyrażały żal i zdziwienie, ponieważ od niepamiętnych czasów do lasu nikt nie zaglądał.
   Mimo wielkich boleści nie pozwoliło sobie na uronienie choć jednej łzy żywicy. Jechało dalej, oglądało mijający go świat, miało wrażenie, że wszystko ucieka od niego. Osika poczuła, że wóz zwalnia i wjeżdża na wielką halę, w której na sufitach wisieli nadzy bracia, pozbawieni bujnych zielonych włosów, twardej kory pozbawieni życia. Na myśl o tym przypominała sobie swoje rodzinne miejsce i naburmuszonych towarzyszy. Zaczęło jej być ich żal, a także ogarnął ją smutek na myśl, że oni także mogą zaznać tego okrucieństwa. Na to wspomnienie z jej oczu zaczęła sączyć się żywica.
   Nie minęły godziny, a i ona wisiała zmarznięta na hakach pod sufitem. Szybko przeniesiono ją i włożono do innej maszyny, która przerobiła ją w małe, podłużne patyczki, na które nałożono małe główki, pragnące tego, żeby ktoś je podrapał. Drzewo zostało posegregowane i upchane do kartoników. Ogarnęła go usypiająca ciemność.
   Główka na fragmencie osiki przestała czuć świąd i dała to po sobie poznać drewienku, przekazała jej natomiast ciepło, które pozwoliło jej na niemego krzyku. Płomień przeskoczył na knot świecy, a wraz z nim życie i myśli Drzewa. Płonąc osika słyszała historie opowiadane przez inne świece o ich marzeniach, o historiach za czasów leśnych, o wszystkim co powodowało, że światło płomienia i jego ciepło stawało się większe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz