wtorek, 16 września 2014

"W stronę słomy"

   Gdzieś daleko od cywilizacji stała opuszczona fabryka. Jedyne osoby, które czasem tam zaglądały, to dzieci lubiące bawić się w ruinach starej cegielni. Bywało, że czasem odnajdywały zakurzone maszyny, a niekiedy nawet szczątki ubrań lub zapisków i notatek dotyczących działania urządzeń. W dziecięcych zabawach często przeszkadzali jedynie rodzice, chcący uchronić swoje maleństwa przed niebezpieczeństwem. Mawiano, iż budynek nawiedzają duchy, które zrzucają na nieproszonych gości kawałki dachów. Dlatego pewnego dnia odgrodzono zrujnowaną cegielnię od drogi. 
   Mijały miesiące, a do wioski wprowadziła się nowa dziewczynka. Mała brunetka chcąca poznawać świat, wyrwała się z domu od razu, gdy się rozpakowała. Jej młode nóżki zaprowadziły ją aż na skraj osiedla i jeszcze dalej. Dotarła aż do zniszczonego budynku ogrodzonego płotem. Chcąc dowiedzieć się, co to jest za miejsce, obeszła rumowisko i znalazła małą lukę w płocie, w którym akurat się mieściła. Wyglądało to tak, jakby samo miejsce ją zapraszało do siebie. Dziewczynka weszła do środka. Starała się nie pomijać żadnego zakamarka. Widziała różne zakurzone maszyny, strzępki ubrań, podarte papiery oraz inne rzeczy, których nazwać nie umiała. Gdy podchodziła do jednej z kolejnych sal pełnych echa i popękanych cegieł, usłyszała cichy szloch. Przez chwilę stała w miejscu, nasłuchując, czy aby się nie przesłyszała. Jednakże płacz nie był ułudą. Podchodziła co raz bliżej łkającego obiektu. Gdy wydawało jej się, że znalazła się w punkcie, z którego dobiegał dźwięk, nic nie znalazła. Jedyna rzeczą, która nie pasowała do otoczenia był worek siana, ale i tak podeszła do niego i próbowała go dotknąć, lecz w chwili gdy mała odkrywczyni chciała go musnąć, ten odskoczył.
   Ciągłą ciszę przerwał przeraźliwy pisk. Dziewczynka usłyszała, że coś stara się ją uciszyć. Po kilku minutach uspokoiła się i otworzyła oczy. Przed sobą zobaczyła stracha na wróble. Mimo, że miała otwarte oczy i oddech powoli jej się uspokoił, nadal nie mogła nic wypowiedzieć. I nic nie musiała mówić, ponieważ w jej uszach rozbrzmiewała historia, którą zaczął opowiadać Strach. 
  "Dawno, dawno temu, jeszcze przed wybudowaniem fabryki, stał tu do z pięknym ogrodem i wspaniała rodziną. Pracowałem dla nich. Nie pozwalałem zniszczyć ich sielanki czarnym krukom. Każdy dzień był dla mnie nową przygodą. Ganiałem po ich wielkim ogrodzie odsyłając w dalszą podróż ptaki, a w międzyczasie dzieci bawiły się ze mną. Niestety mimo wszystkich starań nie udało mi się odstraszyć najgorszych ze wszystkich. Nie udało mi się wypędzić, ani geodetów, ani budowlańców, ani pracowników. Rodzina musiała wyjechać, a ja ukryłem się w piwnicach, teraz już zrujnowanej cegielni."
   Słowa Stracha nadal wisiały w powietrzu. Przez główkę młodej dziewczynki przepływało wiele myśli. Po długich chwilach ciszy podała Strachowi rękę, przedstawiła się i namówiła go na podróż i nowe przygody. Zaprowadziła Stracha na wróble na piękne pole, należące do jej rodziców. Straszak odetchną pełną słomą, którą miał w sobie. Zaczął iść przed siebie w stronę zachodzącego słońca, po horyzont pola, odpędzając każdego nieproszonego gościa. Zaczął nową przygodę. 

3 komentarze:

  1. Bardzo mnie ten tekst wzruszył, choć powstał przez taki przypadek, że nik by nie uwierzył :) Poprosiłaś o podanie bohatera i miejsca akcji - a historia sama się napisała! Szok! To naprawdę wspaniałe, jak pisanie jest czasem łatwe :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuje :)
      Miło Mi się czyta takie komentarze, naprawdę to motywuje (:

      Usuń