Gdzieś, w pewnym miasteczku, można powiedzieć, że w wesołym
znajdował się plac zabaw. Całkiem nowy, dzieci bawiły się tam od rana do nocy.
A od nocy do świtu, bawił się tam ktoś inny, ktoś nieznajomy, ktoś, kogo słońce
nie widziało od lat. Kiedy za dnia na placu coś się psuło, nocą zostało
naprawiane. Rodzice byli bardzo zadowoleni z szybkości napraw, a dzieci były
radosne, ponieważ mogły na nowo bawić się na ulubionej huśtawce. Niestety nikt
nie zna tajemnicy.
Nocą, miedzy drabinkami daje
się zobaczyć czarną, futrzastą plamę z wielkimi błękitnymi oceanami zamiast
oczu. Biegającą i bawiącą się, nie zważając na wszystko dookoła. Czas
wyznaczały mu gwiazdy stopniowo rozświetlając niebo, żeby następnie móc gasnąć
i oddać kontrole słońcu. Gdy słońce zaczynało pojawiać się na horyzoncie, a chwilę później dało się słyszeć dziecięce okrzyki, stwór wykopywał dziurę w piaskownicy,
w której się zagrzebywał i zasypiał z nadzieją, że nikt go nie obudzi.
Któregoś razu małe
dzieci zaczęły bawić się w archeologów. Wzięły w dłoń swoje kolorowe łopatki wraz
z grabkami i podjęły pracę. Intrygował je każdy odkryty kamień. Podawały go
sobie, badając go w każdy możliwy sposób, próbując używać każdego zmysłu. Za
którymś zamachnięciem odkryły coś miękkiego i dużego. Odłożyły narzędzia i
wprawiły w ruch swoje małe paluszki. Nagle wykopalisko dzieci zaczęło się
ruszać i wydawać jakiś przeraźliwy dźwięk. Maluchy schowały się w ramionach
swoich rodziców, a na środku piaskownicy wierciło się brązowe, roześmiane
stworzenie. Gdy w końcu skończyło się ruszać i spojrzało na wszystkich ludzi
oczami jak oceany, stwierdził, że placu zabaw nie oświetlają gwizdy, a jedynie
słońce. Spojrzał na nie i powiedział coś w niezrozumiałym języku, można
zgadywać, że się z nim przywitało. Następnie uśmiechnęło się i pomachało do
przerażonych ludzi. Grzecznie się ukłonił i w tej pozie zamarł. Stał się
posągiem, symbolizującym dobro świata magicznego i od tamtej chwili dzieci
opuszczając place zabaw zostawiały jedno ciasteczko na ławeczce, dzieląc się
tym dobrem z innymi stworkami.

Piękny tekst, piękny obraz - bardzo baśniowa atmosfera. Uwielbiam takie teksty!
OdpowiedzUsuń